Jak radzimy sobie z uprzedzeniami? Dzieci niepełnosprawne w klasie integracyjnej.

Poniżej publikujemy w całości bardzo interesujący artykuł Anny Scholz, nauczycielki w klasach integracyjnych.

    Chcąc odpowiedzieć sobie na pytanie jak staramy razić sobie z uprzedzeniami, musimy wiedzieć czym są uprzedzenia i na bazie czego powstają.

    Sedno sprawy, coś co jest najważniejsze dla terminu „uprzedzeń” mieści się w samej nazwie tego zjawiska. Uprzedzenie bowiem wpływa na nasze poznanie zanim zetkniemy się z daną osobą czy zjawiskiem. Z tego wynika, że u podstawy zjawiska uprzedzenia tkwi ustosunkowanie się emocjonalne do kogoś lub czegoś (najczęściej to ustosunkowanie się ma zabarwienie, odcień negatywny). Jeżeli jesteśmy, my jako społeczeństwo do kogoś lub czegoś negatywnie ustosunkowani to będziemy przede wszystkim dostrzegać to, za co kogoś lub coś nie lubimy, nie tolerujemy, to coś co nam przeszkadza, drażni i odpycha.
    Zdając sobie sprawę z tego, iż podstawą występowania uprzedzeń są funkcjonujące w społeczeństwie stereotypy warto zastanowić się jakie są źródła pochodzenia uprzedzeń. Istnieje wiele teorii na ten temat. Jedne z nich mówią, że:

    1. niektóre struktury osobowościowe człowieka są podatne na tworzenie uprzedzeń;
    2. uprzedzenia tworzą się na bazie ograniczonych możliwości człowieka do przetwarzania informacji;
    3. źródłem pochodzenia uprzedzeń są nasze wcześniejsze doświadczenia społeczne.

    Doświadczenia zdobyte w trakcie obserwacji i pracy (przez szereg lat) w klasie integracyjnej skłaniają mnie do przychylenia się do tej ostatniej teorii. Często bowiem ludzie (a w szczególności dzieci w sposób bardzo wyraźny i jaskrawy) żywiąc daną, negatywną emocję do innej osoby nie są w stanie podać żadnego powodu, dla którego taki stosunek emocjonalny miałby wytłumaczenie. Odpowiedzi na zadane pytanie przez nauczyciela są bardzo często jednakowe: „Nic mi nie zrobił ale nie lubię go bo nie, bo jest i istnieje!”.
    Często osoby kierujące się, podporządkowujące swoje życie uprzedzeniom nie zdają sobie sprawy z tego, iż uprzedzenia wpływają nie tylko na osoby, które są ich obiektem – odbijając się na ich samoocenie, poczuciu bezpieczeństwa i własnej tożsamości, ale też na nich samych. Są oni bowiem pozbawieni możliwości dogłębnego poznania rzeczy i osób ponieważ ich „zdrowy rozsądek” jest przyćmiony zawziętością, „zacietrzewieniem się” i brakiem otwartości na innych.
    Rozpatrując problem uprzedzeń warto także pamiętać i wziąć pod uwagę fakt, iż często uprzedzenia nie dotyczą jednego człowieka czy rzeczy ale przede wszystkim całej, ”jakoś naznaczonej” populacji, populacji która jest „etykietowana” danymi cechami takimi jak np.: niepełnosprawność ruchowa lub intelektualna, zmiany w wyglądzie zewnętrznym, kolor skóry czy przynależność religijna. Grupa ludzi niepełnosprawnych jest „łatwo rozpoznawalna”.
    To czym się ludzie kierują w „zaszufladkowywaniu” innych osób, to tworzenie swoistych kategorii, dzięki którym procesy poznawcze zachodzące wśród społeczeństwa są bardzo uproszczone. Rzadko kto, albo raczej nikt nie będzie chciał zastanowić się nad tym czy dane dziecko jest dobre np.: w rysunku mając zdeformowane ręce. Nie będziemy mieli szansy o tym się dowiedzieć, przekonać gdyż „szufladka” powie nam, iż to dziecko nie może być dobre w rysunku, nie ma na to szans „z wyglądu”. Działający stereotyp i uprzedzenie nastawi nas negatywnie i pozbawi możliwości poznawczych.
    Jedną z najgorszych i najbardziej dotkliwą konsekwencją, nierozerwalnie połączoną z uprzedzeniami jest dyskryminacja. Dyskryminacja to nic innego jak krzywdzenie innych, dostarczanie bólu tym, do których żywimy negatywne emocje, negatywne uprzedzenia. Każdy człowiek, który przeanalizowałby swoje działanie wobec osób do których jest uprzedzony stwierdziłby, iż jego własne uprzedzenie ma ogromny wpływ na jego postępowanie i działanie.
    Pracując w klasie integracyjnej, mając pod opieką dzieci „naznaczone” należy zwróci wielką uwagę na redukowanie szkodliwych skutków funkcjonowania uprzedzeń oraz starać się w miarę możliwości je eliminować, wiedząc że uprzedzenia przede wszystkim opierają się na emocjach.
    Pierwszym elementem, który powinniśmy wyeliminować jest mechanizm „samospełniającego się proroctwa”. Dzieci, niepełnosprawne które bardzo łatwo wyodrębnić z otoczenia, którym otoczenie i środowisko od najwcześniejszych lat komunikuje, że są inne, że od nich oczekuje się określonego – takiego a nie innego – postępowania, tak zaczynają postępować i działać. Ich zachowanie zostaje w dużym względzie „wymuszone” przez społeczeństwo. A przy tym spada ich samoocena, wiara we własne możliwości, poczucie bezpieczeństwa i chęć do życia oraz dalszego rozwoju.
    Drugim elementem jest redukowanie odrzucenia – przez rówieśników -dzieci „sprawnych inaczej” w klasie, „wytworzenia” wśród uczniów funkcji „kozła ofiarnego”.
    Trzecim i bardzo ważnym elementem pracy nad uprzedzeniami w klasie integracyjnej jest wyeliminowanie rywalizacji miedzy dziećmi – rywalizacji, która z nazwy posiada element oceniający innych.
    Pracując z dziećmi nie możemy także pominąć pracy z rodzicami tych dzieci a zwłaszcza rodziców dzieci zdrowych, co jest bardzo trudnym przedsięwzięciem.
    W mojej pracy te cztery aspekty eliminacji szkodliwych skutków uprzedzeń były i są najważniejsze, dlatego chciałabym opisać działania, które podejmowałam w pracy szkolnej oraz przedstawić wnioski z efektywności tych działań.

    Pierwszym krokiem, który powinien zaowocować eliminacją uprzedzeń w klasie integracyjnej jest zintegrowanie rodziców wszystkich dzieci uczęszczających do oddziału. Obawy rodziców są jednak bardzo trudne do wyeliminowania a jest to podstawowa sprawa w tworzeniu pozytywnych relacji, dobrej atmosfery w pracy z dziećmi. Sytuacja ta może wydawać się mało oczywista lecz uprzedzenia wśród małych dzieci mają przede wszystkim podłoże środowiskowe. Dzieci wzrastając wśród osób i środowiska „mało elastycznego”, odbierającego ludzi i rzeczy w sposób powierzchowny przejmują zachowania, sposoby reakcji ludzi dorosłych. Dlatego więc zmiana nastawienia, podejścia do tematu dorosłych jest tu podstawą do uzyskania sukcesu w pracy z dziećmi – dorośli mimochodem wyrażają swoje opinie nie zastanawiając się jakie to poniesie za sobą konsekwencje.
    Często u podstawy uprzedzeń wśród rodziców dzieci zdrowych jest niewiedza, brak informacji o danych jednostkach chorobowych oraz brak znajomości zachowań dzieci „sprawnych inaczej” – rodzice nie wiedzą czego mogą się spodziewać i czy bytność dziecka chorego nie zagraża ich dzieciom. Konsekwencją braku wiedzy jest nieadekwatne zachowanie się rodziców, wyrażanie niczym nie popartych opinii a mówiąc inaczej poparte negatywnymi uprzedzeniami do niepełnosprawności. Inność, „nieznane” niesie za sobą obawy i strach co wyraża się w stereotypowym działaniu.
    Aby w mojej klasie wykluczyć i zredukować takie negatywne nastawienia (uprzedzenia negatywne) podszyte strachem i obawą starałam się zorganizować możliwość wspólnego spędzenia czasu wszystkich rodziców przy okazji zebrań organizowanych w szkole. Podczas tych spotkań (siedząc przy jednym stole z kawa i ciastkami) rodzice mieli możliwość porozmawiania ze sobą, wymiany doświadczeń, poznania problemów rodziców dzieci niepełnosprawnych, nawiązania dobrych stosunków. Rodzice mogli sami przekonać się, że problemy ich są takie same, obawy o dzieci nie różnią się niczym, że każdy z nich bał się przyjęcia ich dziecka w klasie niezależnie od tego czy dziecko jest pełnosprawne czy też nie. Uwieńczeniem całkowitej integracji rodziców oraz ich dzieci było wspólne spędzenie wigilii klasowej z prezentami, ciastem i wspólnym śpiewaniem kolęd. Granice miedzy rodzicami, dziećmi całkowicie się zatarły – rodzice zaczęli identyfikować się z klasą, cieszyć sukcesami swoich dzieci oraz dzieci niepełnosprawnych. Zrozumieli, że niepełnosprawność nie oznacza mniejszych szans dla ich zdrowych pociech, że możliwość obcowania z „innością” pozwala na zwiększenie spektrum myślenia, na wypracowanie otwartości i tolerancji.
    Zdobycie zaufania oraz „zielonego światła” od rodziców dotyczącego moich działań pozwoliło na prowadzenie klasy w sposób dający szanse na sukces wszystkim uczniom, opierający się na wypracowaniu obopólnego zaufania, atmosfery bezpieczeństwa i zrozumienia.
    Podczas mojej pracy z klasą ważne było zapoznanie dzieci z różnymi rodzajami niepełnosprawności, po to aby wyeliminować strach przed nieznanym. Uczniowie mieli możliwość – podczas warsztatów -dowiedzieć się jak funkcjonują w społeczeństwie osoby niepełnosprawne, jakie są ich zalety oraz predyspozycje. Możliwość „dotknięcia” tematu zaowocowała zrozumieniem. Uczniowie przestali obawiać się inności i działać stereotypowo, na zasadzie negatywnych uprzedzeń. Najbardziej szokującym doświadczeniem dla moich uczniów było uczestniczenie w trzydniowych warsztatach, prowadzonych przez mnie oraz osobę niepełnosprawną pod hasłem: „Pierwszy kontakt z osobą niepełnosprawną”. Ta osoba niepełnosprawna (jeżdżąca na wózku inwalidzkim, z MPDz – postać mieszana – czterokonczynowa z postacią móżdżkową oraz upośledzeniem umysłowym w stopniu lekkim) opowiadała im o niepełnosprawności, o potencjale tkwiącym w niej samej oraz osobach jej podobnych. Potrafiła pokazać uczniom, że będąc na wózku można odnieść wielki sukces w życiu – jeździć samodzielnie po świecie, współpracować przy tworzeniu filmu oraz programów telewizyjnych mówiących o niepełnosprawnych. W każdym swoim słowie zaprzeczała istniejącym stereotypom oraz negatywnym uprzedzeniom – udowodniła, iż każdy człowiek jest w czymś dobry (mimo tego że nigdy nie wygra biegu przez płotki), inny i na swój własny sposób niedościgniony w swoich mocnych stronach. Pokazała, że najważniejszą rzeczą jest nasza niepowtarzalność i indywidualność. A hasło, które powinno nam przyświecać w ciągłym działaniu i życiu to „Daj szansę!”
    Gdybym powiedziała, że taka wiedza wystarczy do końca życia każdemu z moich uczniów aby funkcjonować nie kierując się negatywnymi uprzedzeniami do osób niepełnosprawnych to bym powiedziała nieprawdę. Nad tym zagadnieniem i problemem trzeba pracować przez cały czas przypominając uczniom, iż inny nie znaczy zły.
    Jednym z najtrudniejszych procesów w pracy w klasie integracyjnej jest jak najlepsze i najbardziej rzetelne zniwelowanie dwóch problemów:

    1. samospełniającego się proroctwa;
    2. wytworzenia funkcji „kozła ofiarnego” w klasie.

    Każda lekcja jest sprawdzianem umiejętności nauczyciela pod względem edukacyjnym i co najważniejsze pod względem psychologicznym. Wiedząc, iż u podstawy uprzedzeń leżą emocje nauczyciel musi tak kierować działaniami poszczególnych uczniów i klasy aby wywoływać pozytywne emocje, emocje służące do wytworzenia pozytywnej atmosfery w klasie, poczucia zaufania, bezpieczeństwa oraz możliwości samorealizacji.
    Bardzo przydatne w tej mierze jest stosowanie metod aktywizujących uczniów, praca w grupach, burze mózgów, warsztaty, praca metodą projektów. Nauczyciel spełnia tu bardziej funkcje koordynatora przedsięwzięcia, monitorującego czas, postępy uczniów, sposób przydzielania dzieci do grup (po to aby każda z nich miała równe szanse) niż osoby samej rozwiązującej dany problem. Aby zminimalizować skutki negatywnych uprzedzeń danie problemu do rozwiązania „zwaśnionym uczniom” jest najbardziej efektywne. Uczniowie chcąc samodzielnie rozwiązać problem muszą wejść z sobą w relacje – pozytywne relacje, które umożliwią im rozwiązanie problemu. Taki stan rzeczy pokazuje im, że mogą dojść do porozumienia odrzucając stereotypowe zachowania. Tak samo dzieje się gdy współpracują ze sobą dzieci zdrowe z niepełnosprawnymi. Każdy z nich jest dobry w „czymś”, kwestia jest tylko jedna – czy druga strona pozwoli na odkrycie się niepełnosprawnego ucznia i zauważy w nim mocne strony.
    Metody powyższe, które stosuję w swojej wychowawczej pracy dają bardzo dobre efekty i z powodzeniem zapobiegają pojawianiu się „kozłów ofiarnych” i nie pozwalają aby „proroctwo” się spełniło.
    Jednak jak w każdej pracy z dziećmi trzeba pamiętać o tym, że zachowania każdej jednostki zmieniają się w zależności od nabywanych przez nią doświadczeń, dorastania, sukcesów i klęsk edukacyjnych, atmosfery w domu rodzinnym, nastawieniu rówieśników. Trzeba więc nieustannie patrzeć na zachowania uczniów, monitorować ich postępy i w sposób bardzo szybki reagować na każde niepowodzenie, klęskę czy „wołanie o pomoc”.
    Największym sukcesem w mojej pracy z klasa integracyjną było wykształcenie wśród moich uczniów poczucia, iż „Sprawiedliwie nie znaczy równo!”. Każdy bowiem ma inne potencjalne możliwości percepcyjne, wrodzone zdolności, ukryte talenty. Moi uczniowie pamiętają także o tym, iż inny nie znaczy zły i nieprzydatny, a każdy niepełnosprawny uczeń musi włożyć w swoją działalność o wiele więcej wysiłku i samozaparcia aby przezwyciężyć swoje słabości.

    Mgr Anna Scholz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *